piątek, 23 marca 2018

Porozmawiajmy o aborcji

Kiedy półtora roku temu pisałam ten wpis, nie miałam pojęcia, że polityczno-etyczny absurd, który porwał z foteli tysiące polskich zadków i wygonił rzesze kobiet (i mężczyzn, przypominam) na mroźne place i rynki naszych miast, będzie brany na tapet aż tak długo. Chcieli wprowadzić ACTA? Parę protestów i po ptokach. Reforma sądów? Chmara niezadowolonych ludzi pod Pałacem Prezydenckim i okej, sprawy nie było. Ale ustawa antyaborcyjna... cóż, trudno nagle przestać zaglądać babom do cipek. Szczególnie, jak się jest facetem i do dyspozycji na co dzień ma tylko kota lub ministranta.


Powtórka



Mogłabym napisać to, co piszą wszyscy myślący ludzie, którzy zetknęli się z czymś więcej niż pseudonauką. Nie napiszę. Wszystko macie w linku wyżej.
 Bez sensu powtarzać do znudzenia tezy głoszące, że embrion jest pełnoprawnym człowiekiem już od momentu poczęcia, bo ma duszę i wie, że zgwałcona matka go nie chce; embrion widzi też te wielkie szczypce, które rozerwą jego maleńkie, ukształtowane ciałko na strzępy w pierwszym miesiącu ciąży, bo przecież jest cholernym homunkulusem. Z duszą, ze świadomością, z rozpisaną w mózgu teorią względności. Szkoda, że noworodki tak nie umieją.
 Bez sensu robić powtórkę z Rumunii Ceausescu. I z komuny, ale przecież co ja mogę wiedzieć, skoro miałam nieszczęście urodzić się w wolnym kraju, gdzie mogę kupić coś więcej niż ocet, gdzie nikt nie wchodzi mi o drugiej w nocy do mieszkania i nie wywozi w nieznane. Nie pamiętam też II WŚ i nie pamiętam najazdu Mongołów, więc nie mogę się wypowiedzieć, że to było złe.



Dur(a l)ex?


 Skoro tak bardzo trzeba bronić już-poczęte-ale-jeszcze-nienarodzone-dzieci, czemu politycy nie rwą się w takim razie do edukacji seksualnej? Przecież ciąży można zapobiegać. Może dlatego, że antykoncepcja dzieło szatana, a seks jest tabu. Normalne odruchy biologiczne: dotykające się tam z ciekawości dwu-trzylatki, nocne polucje, włosy łonowe czy - o zgrozo! - masturbacja, to również jest dzieło szatana. Nawet tampony to dzieło szatana, bo grzeczne panienki nie aplikują takich bezeceństw do - no cóż, powiedzmy sobie wprost - pochwy. Tfu! 
 Dwa tygodnie temu robiłam ostatnio prezentację na studia. Była o statusie embrionu w różnych religiach, więc skupiłam się raczej na prawie wyznaniowym, lecz oczywiście wspomniałam o możliwości dokonywania legalnej aborcji regulowanej przez prawo RP. Pamiętam, że powiedziałam wtedy: póki co, bo przy obecnej polityce nie wiadomo, jak sprawy będą się mieć za parę miesięcy, aborcja jest dozwolona w trzech przypadkach... Nie powinnam była, być może, tego mówić, bo uniwersytet powinien być neutralny politycznie. Może to było trochę nieetyczne. Ale, do diabła, jestem biologiem. Ściślej, jestem antropologiem. Wiem trochę o rozwoju człowieka, o genetyce, o wadach wrodzonych, nawet o etyce. Moi koledzy też są biologami. Moi wykładowcy są biologami. Mogłam powiedzieć to, co powiedziałam.
 Cóż, myliłam się. 
 Nie chodziło o parę miesięcy.
 I powiem Wam coś - muzułmańskie religijne prawo antyaborcyjne jest bardziej liberalne niż obecne polskie. Również Żydzi do momentu porodu (a nawet do momentu, kiedy urodzi się głowa/połowa ciała przy ułożeniu miednicowym lub pośladkowym) stawiają życie matki nad życiem dziecka. 
 Ale nie tu.

Czelność, czeluść, cześć


  W obecnej sytuacji moja propozycja jest taka: przestańmy pieprzyć, że kobieta jest równa z mężczyzną. O tym, że nie są tacy sami, już się wypowiadałam, ale to kwestia zgoła inna. Po prostu jeśli mamy twierdzić, że działamy - jako państwo - na rzecz praw kobiet, a i tak robimy swoje, to  przynajmniej przestańmy udawać i nie bądźmy hipokrytami. Uważacie, że kobieta jest  gorsza? Że jest podporządkowana mężczyźnie? Że macie prawo - wy, faceci, politycy, księża - sterować jej płodnością, zamknąć ją w domu, zwolnić z pracy bo zaszła, zgwałcić, bić, zmuszać do rodzenia niechcianych dzieci? Dobrze. Ale powiedzcie to głośno, żeby usłyszeli to ci, którzy nie chcą usłyszeć - Unia, Europejski Trybunał Praw Człowieka, ktokolwiek. Głośno.
   Jak macie prawo wypowiadać się o psychice kobiety, która musi zdecydować o zabiegu terminacji ciąży? Jak macie czelność śmiać się w twarz, gdy kobieta opowiada o tym, że samotne wychowywanie chorego dziecka to droga przez mękę? (Linkowałam ostatnio na facebooku - warto zajrzeć tutaj). Dlaczego próbujecie nam wmówić, że takie dzieci są fajne i czeka je super życie, albo że warto rodzić wątłego człowieka? No co trzeba mieć w głowie? 
  

Powiem tak


  Nie każda kobieta dokona aborcji. Ale każda może, zależnie tylko od zasobności portfela. 
 Nie każdy w tym kraju jest katolikiem, więc narzucanie nam prawa (PAŃSTWOWEGO) poprzez argument, ze zygota ma duszę, jest pogwałceniem naszej wolności wyznaniowej. Jeśli Kościół nakłada ekskomunikę na uczestników Czarnego Protestu, to poproszę dwa razy. I wieszak do tego. 
  Argument, że w naturze każda samica opiekuje się młodymi, jest inwalidą. Niektóre naczelne rodzą pierwsze młode "na próbę". Nie mają wówczas aktywnego instynktu macierzyńskiego, młode jest mniejsze niż kolejne dzieci tej samicy i najczęściej po urodzeniu jest porzucane. Ktoś mi na studiach wspominał, że człowiek jest naczelnym. Internauci twierdzą, że jeśli dziecko byłoby Homo sapiens, to i tak by je kochali.
  Tomasz z Akwinu twierdził, że duszę człowiek "nabywa" najwcześniej w 40. dniu od zapłodnienia. Tomasz jest jednym z Ojców Kościoła.
  Ja sobie poradzę. Mam mózg, mam wolę walki. Mam własne sumienie i wiem, gdzie jechać. Nie mam tylko wiary w ludzi. Inne kobiety mogą sobie nie poradzić. Mówiąc o życiu, władza podpisuje wyroki śmierci z taką  lekkością, jakby przepisywała Rutinoscorbin.

  Powiem tak - wy, piękni, wybrani zygotarianie, którzy krzyczycie o zaostrzeniu ustawy z wysokich stanowisk w KK lub wy, którzy prosto z Wiejskiej biegniecie paść krzyżem przed ołtarzem tak, by was kamera zarejestrowała, którzy z taką pewnością powołujecie się na Boga, co przyszedł na Ziemię nauczać o Miłości... Po prostu przestańcie sobie wycierać nim gębę. On na to nie zasłużył. Ludzie o was zapomną.

  A wasz Bóg?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz