piątek, 23 marca 2018

Porozmawiajmy o aborcji

Kiedy półtora roku temu pisałam ten wpis, nie miałam pojęcia, że polityczno-etyczny absurd, który porwał z foteli tysiące polskich zadków i wygonił rzesze kobiet (i mężczyzn, przypominam) na mroźne place i rynki naszych miast, będzie brany na tapet aż tak długo. Chcieli wprowadzić ACTA? Parę protestów i po ptokach. Reforma sądów? Chmara niezadowolonych ludzi pod Pałacem Prezydenckim i okej, sprawy nie było. Ale ustawa antyaborcyjna... cóż, trudno nagle przestać zaglądać babom do cipek. Szczególnie, jak się jest facetem i do dyspozycji na co dzień ma tylko kota lub ministranta.