sobota, 30 września 2017

Nie jestem feministką

 Polacy kradną na potęgę. Jeszcze rozumiem, żeby w zapchanym tramwaju wyciągnąć komuś portfel z torebki. Albo buchnąć fajny rower - i to najlepiej w momencie, gdy trzymający go właściciel
kichnie, zamykając przy tym oczy na 0,7647 sekundy. Ale żeby podpieprzyć cienką jak papier metalową naklejkę I-VTEC na tylnej szybie auta, całość o powierzchni czterech centymetrów kwadratowych, to już nie rozumiem. [Oddawaj moją naklejkę, nieznany idioto, chociaż wątpię, że to czytasz.]
 Chociaż jeszcze gorsi to są Żydzi. Też kradną, tyle że na procent, więc dostają więcej. I złamanego grosza nie podarują, zupełnie jak księża, którzy dotąd będą zaglądać parafianom w kieszeń, dopóki nie wyciągną całego ich hajsu na nowego Maybacha remont dachu kościoła. Ci księża to właściwie tylko w jednym mają rację: najgorszy syf obecnego świata to są brudne muzułmany i te cholerne feministki, grube, stare baby z brodą i wąsami, żyjące w lesbijskich związkach i chcące wytępić wszystkich facetów na planecie, tfu.

piątek, 15 września 2017

Chciałeś studiować? Cierp

 Gdy szłam na studia, nie wiedziałam, że dobicie się do drzwi wykładowcy potrafi zająć dwa tygodnie. Nie wiedziałam też, że tak szybko odczuję na własnej skórze, co to znaczy być posyłanym od Annasza do Kajfasza.
- Dzień dobry, pisałam do pana profesora kilka maili w sprawie kolokwium. Znowu mnie tu odesłano.
- Tak, pamiętam. Przygotowałem sobie pani pracę, jest u mnie na biurku. Proszę za mną.
 Stukam obcasami o marmurowe schody. Jeszcze trzy piętra i będę mogła zobaczyć to cholerne niezdane kolokwium, które uwaliło 80% roku, choć - ponoć - miało być najłatwiejsze w semestrze. Niech no da mi tylko dwie minuty, znajdę ten brakujący punkt. Jeden, jedyny punkt, jak zwykle.
- Pani jest dobrą studentką - profesor bardziej stwierdza, niż pyta, w okolicach drugiej kondygnacji.
- Słucham? - wypalam, po czym zaraz się reflektuję, bo robi mi się głupio. - To znaczy tak, panie profesorze, chyba tak. Myślę, że nie ja powinnam to oceniać. Tym bardziej się zdziwiłam swoim wynikiem.
- Liczyła pani na maksa?
 Na maksa? Chłopie, dej mi jeden punkt, albo najlepiej dwa, żeby bez wątpliwości przekroczyć próg 15/30.  Od dwóch tygodni łysieję ze stresu, kto mi za przeszczep włosów odda?