środa, 26 października 2016

My z półjawy

 Tramwaj jest pełen ludzi, w końcu mamy dziś poniedziałek i wszyscy jadą gdzieś na ósmą. Ja, jak pewnie połowa składu, jadę na uczelnię, modląc się już w tym momencie, żeby przynajmniej na pierwszym wykładzie na sali nie zgasili światła i żeby typ wiszący nade mną użył dezodorantu, mydła albo chociaż płynu do naczyń. Dwie trzecie pozostałej części właśnie zmierza do swojego gułagu pracy, tępo patrząc przez brudną szybę tramwaju. Jest już tak porysowana, że w kreskach mogą zobaczyć wczorajszy niedopisany raport i czekającą stertę papierów na przedwczoraj. Jedna siódma populacji tramwaju jedzie na sprawdzian z przyry. Przy poręczach kiwa się miarowo metal z długimi włosami, łańcuchem na oku i na tyłku, uratowany przed codziennym tramwajowym zdeptaniem dzięki glanom po kolana. Pewnie jedzie na czarną mszę.
 Współczuję mu, bo też musi na ósmą.

środa, 5 października 2016

Ostatni głos


 Nie tak powinno się zaczynać blogi. Chociaż trudno mówić o zaczynaniu od podstaw, skoro Eklerki to zwykła kontynuacja - coś wyszło nie tak, jak chciałam, więc postanowiłam blogować od nowa, na nieco innych zasadach. [Tak naprawdę nowy rok akademicki, nowy blog, nowa ja; lodówka już zapchana sałatą]

 Nie tak powinno się w każdym razie zaczynać blogi, bo rzucanie się na temat, o którym od miesiąca pieje minimum połowa społeczeństwa, to poniekąd samobójstwo nie najlepsza decyzja, szczególnie, że ten wpis ma być pierwszym wpisem, a ja wypowiadam się chyba ostatnia - wszyscy, którzy mieli wyrazić swoją opinię na temat wieszaków, ustawy antyaborcyjnej, a następnie Czarnego Poniedziałku, już ją wyrazili. Nie byłabym jednak Chaosem we własnej osobie, gdybym nie zdecydowała się wtrącić swoich trzech groszy, prawda?